Wolontariat – początek

Wolontariat w szkole

Od października 2008 r. w Zespole Szkół Licealnych im. B. Chrobrego w Leżajsku działa Szkolne Koło Wolontariatu. Uczniowie angażują się w bezinteresowną pracę na rzecz potrzebujących.

Skąd pomysł na utworzenie Szkolnego Koła Wolontariatu ?

Mówiąc o genezie powstania Szkolnego Koła Wolontariatu nie sposób nie wspomnieć o Fundacji „Dzieło Nowego Tysiąclecia”. Fundacja ta wspiera uzdolniona młodzież z małych miejscowości, przyznając stypendia, organizując obozy wakacyjne i językowe, oraz spotkania diecezjalne. Stypendyści mają także obowiązki – ich zadaniem jest rozwijanie swoich talentów, dzielenie się z ludźmi miłością i Dobrą Nowiną ( więcej na temat FDNT na stronie internetowej www.dzielo.pl ). Założenie to stało się inspiracją do utworzenia Szkolnego Koła Wolontariatu.

Jak to się zaczęło ?

Pewnego dnia dwie stypendystki FDNT, Kasia i Ewa, zapukały do gabinetu pani pedagog Elżbiety Rup z prośbą o pomoc w znalezieniu organizacji, w której mogłyby udzielać się jako wolontariuszki. Pani pedagog z zaangażowaniem rozpoczęła nawiązywać kontakty z różnymi placówkami, w których mogłyby pracować. Pierwszym takim miejscem stał się Zakład Opiekuńczo-Leczniczy w Leżajsku. Natomiast w środowisko osób głuchoniemych wolontariuszy wprowadziła pani Edyta Stępniowska. W międzyczasie powstał pomysł zaangażowania w wolontariat większej liczby osób. Początkowo grupa liczyła 7. uczniów. Można powiedzieć, że była to „grupa eksperymentalna?. Obecnie liczba wolontariuszy powiększa się a opiekunami są pedagodzy szkolni: pani Elżbieta Rup, pani Izabela Miazga i pani Jadwiga Jarosz-Świdrak.

Czym zajmują się wolontariusze ?

Raz w tygodniu, po lekcjach, wolontariusze wychodzą w grupach 2-3 osobowych do ZOL-u. Tam odwiedzają chorych, starszych ludzi. Rozmawiają z nimi, czasem robią drobne zakupy, a przede wszystkim słuchają co mają im do powiedzenia. Część wolontariuszy zajmuje się także dwójką małych dzieci ? Adą i Marcinem – których rodzice są osobami głuchoniemymi. Praca z nimi polega na uczeniu przez zabawę mowy i reagowania na dźwięki. Raz na jakiś czas organizowane są różnego rodzaju akcje, jak np. kolędowanie z okazji Świąt Bożego Narodzenia, rozdawanie kartek na Dzień Babci i Dzień Dziadka w ZOL-u, zbiórka zabawek dla biednych dzieci.

Wolontariusze o swojej pracy

Ewa z Łętowni, kl. 2 LO -Jestem wolontariuszką od półtora roku. Wcześniej pracowałam z dziećmi w Świetlicy Środowiskowej w swojej miejscowości. Teraz raz w tygodniu chodzę do ZOL-u oraz pracuję z Adą, której mama jest głuchoniema. Początki nie były łatwe, jednak obecnie widać efekty naszego wspólnego wysiłku. Praca w wolontariacie daje mi wiele radości. Poznaję wspaniałych ludzi, dzielę się swoim wolnym czasem z innymi. Dzięki wolontariatowi mogę rozwijać się i uczyć wiele od ludzi, z którymi mam kontakt. Jest to ważne i cenne doświadczenie.

Krzysiek z Leżajska, kl. 2 LO- Chodzę na wolontariat, bo to jest dla mnie coś nowego. Nigdy wcześniej nie miałem okazji pomagać w ten sposób innym. Odwiedzając pacjentów ZOL-u mogę poznać ciekawe historie, dowiedzieć się jak kiedyś się żyło. Ponad to można zacieśnić więzi przyjaźni z osobami, które razem ze mną uczestniczą w wolontariacie.

Kasia z Huciska, kl. 2 LO- Zawsze marzyłam o zostaniu wolontariuszką. Wcześniej udzielałam się tylko w mojej parafii, biorąc udział w rożnych akcjach, przedstawieniach, wykonując dekoracje kościelne itp. Teraz pracuję bezpośrednio z ludźmi, pomagając małej Adzie, oraz pacjentom ZOL-u. Praca ta jest dla mnie bardzo ważna. Dzięki niej czuję, że jestem potrzebna i moje życie ma sens. Cieszę się, że mogę bezinteresownie robić coś dla innych, poświęcić im swój czas, oraz dzielić się umiejętnościami. Każda chwila spędzona z moimi podopiecznymi uczy mnie jak pozostać uczciwym i wrażliwym człowiekiem.

Monika z Woli Zarzyckiej, kl. 2 LO ? Od zawsze chciałam pracować jako wolontariuszka, lecz wcześniej nie miałam okazji spełnienia tego marzenia. Dopiero po powstaniu wolontariatu w naszej szkole mogłam zaangażować się w niesieniu bezinteresownej pomocy innym ludziom.

Wolontariusze w oczach środowiska

 

Wywiad z Panią kierownik Zakładu Opiekuńczo ? Leczniczego w Leżajsku panią Bożeną Madejską przeprowadziły: Katarzyna Kowalska i Monika Wojdyła.

Czy ZOL jest dla pensjonariuszy stałym domem czy przebywają tu tylko tymczasowo?

ZOL jest zakładem opieki długoterminowej. Pacjenci znajdują się tutaj ze względu na stan zdrowia. Przebywają nawet po 5 lat. Wcześniej o pobycie pacjenta decydował NFZ, od tamtego roku lekarz opiekujący się chorymi ZOL-u i kierownik zakładu. Trafiają tutaj ludzie bardzo chorzy wymagający opieki medycznej. Pacjenci są przyjmowani terminowo w sytuacji, gdy rodzina dotychczas opiekująca się chorą osobą ? z różnych przyczyn ? nie może zapewnić mu dalszej opieki. Chory może mieć wtedy zapewnioną opiekę w zakładzie. Ludzie trafiają tutaj również prosto ze szpitala np. po złamaniu szyjki kości udowej. Gdy już mogą sobie sami poradzić wtedy wracają do domu.

Jakie formy zajęć są organizowane dla pensjonariuszy, aby czuli się jak w domu?

W zakładzie jest zatrudniony terapeuta. Kiedy pacjenci nie mają co robić, pani ta znajduje odpowiednią formę terapii, by ich czymś zająć. Również personel poświęca swój czas, by porozmawiać z chorymi. Mają oni także możliwość gromadzenia przedmiotów, do których są bardzo przywiązani np. obrazki o treści religijnej. Mogą sypiać na własnym łóżku.

Jak pacjenci odbierają wizyty wolontariuszy?

Wizyty wolontariuszy podobają się pacjentom. Dla nich jest to forma dodatkowego zajęcia. Czują się potrzebni, gdy widzą, że ktoś chce z nimi porozmawiać. Potrzebują tej rozmowy, ciepła ludzi. Cieszą się, że ktoś jest nimi zainteresowany.

Czy wcześniej istniała taka pomoc ze strony młodzieży?

W 2007r. nie było nikogo. Wcześniej przychodziły 2 dziewczyny, które dbały o wybrane osoby.

Jakiej formy pomocy od wolontariuszy spodziewają się pacjenci i personel?

Dla pacjentów należy poświęcić czas indywidualnie, by czuli, że wolontariusz jest nim zainteresowany. Jest to odmiana od codzienności. Trzeba rozmawiać z nimi, W lecie można wyjść na spacer do lasku klasztornego, pod pomnik papieża zapalić znicze. Pacjenci potrzebują przede wszystkim indywidualnego zainteresowania.

Dziękujemy bardzo za rozmowę.

Dziękuję.

W mediach jak i życiu codziennym głośno mówi się o zdemoralizowanej młodzieży. Trzeba jednak zwrócić uwagę na fakt, że wielu młodych ludzi działa charytatywnie, niosąc radość i nadzieję innym, kierując się zasadami miłości i odpowiedzialności względem drugiego człowieka.

Ewa Łyko